Zakochani w Katarze

Dokładnie rok temu o tej porze bawiliśmy się na naszym weselu.
Przyznam się, że miałam mieszane uczucia dotyczące wyprawiania hucznej zabawy. Od czasu do czasu nachodziły mnie myśli o organizacji tego dnia, z dala od zgiełku, na meksykańskiej plaży, w gronie najbliższych.
Dziś, z perspektywy czasu, wiem jak wiele byśmy stracili. Nasze życie i tak toczy się na walizkach, w ciągłej podróży. Nie potrzebowaliśmy urozmaicać sobie jeszcze bardziej naszego najważniejszego dnia w życiu. Nic nie jest w stanie zastąpić tych życzliwych, dawno nie widzianych twarzy w kościele, uścisków i miłych słów wypowiedzianych przez naszych gości.
 

Był to najpiękniejszy dzień w naszym życiu, cudowny i niepowtarzalny!
A teraz, po roku, nie mogę doczekać się reszty naszego wspólnego życia.  Jestem tak ogromnie szczęśliwa i wdzięczna. Bezgraniczna miłość to najcenniejszy skarb.


Sobie, Mojemu Mężowi i wszystkim zakochanym życzę miłości cierpliwości, szacunku i odrobiny szaleństwa!!!
Poniżej fragment tego cudownego dnia z bliskowschodnim, katarskim klimatem w tle;)